Yecik, plecik, piruecik

 

Wczoraj po południu w końcu zaczął padać śnieg. Strasznie długo kazał na siebie czekać i jeżeli mam być szczera, to nie zaszalał. Ledwo przykrył trawniki, ale i tak po przedszkolu pójdziemy na sanki, oczywiście jeżeli do tego czasu się nie roztopi. Zazdroszczę wszystkim, którzy maja go do kostek i mogą nie tylko ulepić bałwana, ale zrobić w nim aniołki. My na taką porcję śniegu jeszcze musimy poczekać. W tym czasie czytamy o śniegu, a dokładnie o człowieku śniegu, czyli o Yeti.

 

IMG_8921 ko

IMG_8926 ko

 

Książka Evy Susso opowiada przygodę, jaka przydarzyła się dwóm braciom, którzy zgubili się w lesie w trakcie jazdy na snowboardach. Kiedy poszukiwali drogi powrotnej, niespodziewanie na ich drodze stanął Yeti, który porwał ich do swojej jaskini. Ale spokojnie, nie zjadł ich, bo Yeti to wegetarianie. Przestraszeni chłopcy szybko przestali się go bać, bo Yecik okazał się być wyjątkowo sympatyczną i zabawną istotą. Wspólnie doją kozę, gotują zupę jagodowo-szyszkową i ucinają sobie poobiednią drzemkę. A jak się skończyła cała historia – nie zdradzę! Sami musicie przeczytać.

 

IMG_8933 ko

IMG_8965 ko

IMG_8936 ko

IMG_8972 ko

IMG_8943 ko

„Yecik, plecik, fircybecik”.

IMG_8955 ko

IMG_8968 ko

IMG_8979 ko

IMG_8930 kojpg

 

Książka jest bardzo fajnie napisana, przyjemnie się ją czyta, a genialne ilustracje Benjamina Chaud’a dopełniają całe opowiadanie. Moi chłopcy uwielbiają Yecika, przede wszystkim za zabawne rymowanki, które wykrzykują z wyprzedzeniem. Yecik, plecik, fircybecik :)