Wiedeń

 

Od dwóch dni w domu panuje cisza. Dziwna cisza, przez którą nasz dom sprawia wrażenie domu kogoś innego. Chłopcy wyjechali na kilkudniowe wakacje do babci, a my w tym czasie odświeżamy mieszkanie, zmieniamy wystrój i nadrabiamy zaległości. Kiedy tata maluje ścianę u łobuzów w pokoju, ja obrabiam zdjęcia z naszego pobytu w Wiedniu. Nie jest łatwo, bo fajnych ujęć mam cały folder. Jednocześnie nie chcę robić za przewodnika i pokazywać Wam najpopularniejszych zabytków, bo o nich możecie przeczytać na wielu innych, cudownych blogach, jak chociażby tym – <link>. Ja pragnę Wam pokazać jak my poznawaliśmy Wiedeń. Czym się zachwycaliśmy, co nas urzekło i co nam smakowało najbardziej.

 

1

3

2

4

5

6

7

8

9 2

 

O Wiedniu można opowiadać godzinami. Bogata historia, cudowne zabytki i sławni obywatele – tym zachwyca się każdy, kto ma przyjemność odwiedzić to miasto. My z resztą też. Jednak jest kilka innych rzeczy, które nieodwołalnie będą pojawiać się w mej pamięci na wspomnienie Wiednia. Na pewno będą to nasze wielogodzinne spacery po Ringu. Oglądanie witryn sklepowych w starych, XIX- wiecznych kamienicach. Secesyjne zdobienia budynków. Roztopione w torbie pralinki. Opowiadanie chłopcom o księżniczce Sissi i cesarzu Franciszku Józefie, którzy mieszkali w Hofburgu, pałacu z ponad 2600 pokojami (zupełnie jakbym opowiadała im bajkę Disney’a). Chlapanie wodą w każdej napotkanej fontannie. Odpoczywanie w cieniu drzew w cesarskich ogrodach. Długie, wieloprzesiadkowe przejazdy – ku dzikiej radości chłopców, którzy tramwajami i metrem mogliby jeździć cały dzień. I wcale by nie protestowali, gdyby to była jedna i ta sama linia ;). Wiedeń na zawsze będzie mi się kojarzyć z muzyką klasyczną, która dobiegała dosłownie zewsząd zupełnie jakby szła za nami krok w krok. Najpiękniejsza była ta dochodząca z piętra starej kamienicy, wypadająca przez otwarte okno, obok którego ktoś właśnie ćwiczył na fortepianie. I będzie miał smak langosza z czosnkiem, bratwurst’ów jedzonych w ulicznych barach, organicznych lodów i prawdziwego, orzeźwiającego Radlera.

 

10

12

Mozartkugel – pistacjowo-marcepanowe niebo w gębie.

13

30aa

31

33

32

39

40

41

45

46

47

Będąc w Wiedniu trzeba odwiedzić bufet Trześniewskiego, z jego słynnymi na cały Wiedeń kanapkami z różnorodnymi pastami. Mimo iż kanapki nie należą do najtańszych, w lokalu zawsze jest tłoczno i pełno klientów.

48

56a

57

59

49

51a

52

54

58

61

 

 

Share on FacebookPin on PinterestShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn
 

 Copyright © 2017 lemoniada. Wszystkie prawa zastrzeżone.