Sanatorium

 

Od rozpoczęcia wakacji w naszym domu grasuje choroba. Nie powiem, gorszego początku wakacji nie mogłam sobie wyobrazić. Jak nie jeden dycha i kaszle, to drugi kicha i ma katar po pas. Matka przyrządza specyfiki z czosnku i miodu, parzy herbatkę z malinami, której w te upały nikt nie ma zamiaru pić ciepłej i wysłuchuje niekończących się narzekań spowodowanych wszelkimi możliwymi bólami – wiecie jak to jest? Żeby było zabawniej Janek właśnie w tym czasie upodobał sobie książkę „Sanatorium”.

 

IMG_2430aaa

IMG_2435

 

Książka Doroty Geller to bardzo sympatycznie przedstawiony obraz kultury uzdrowiskowej. Książka składa się z siedemnastu, krótkich, rymowanych historyjek, których bohaterami są kuracjusze jednego z kurortów. Historyjki tętnią humorem i życiem niemal idealnie odwzorowując sanatoryjne życie.

 

IMG_2447a

IMG_2482

IMG_2476

IMG_2500

IMG_2451

 

Wszystko zaczyna się od wieczorku zapoznawczego podczas, którego elegancko wyszykowani kuracjusze przełamują pierwsze lody i zawiązuję bliższe znajomości. Jest Pani Genia, która pląsa na parkiecie z naczelnym lovelasem turnusu – Panem Janem – już to sprawia, że od pierwszych stron pojawia się uśmiech na naszych twarzach. Na kolejnych stronach Panie owinięte w ręczniki uczęszczają na kąpiele solankowe, moczą nagniotki i pławią się w borowinie, a Panowie w dresach oddają się rekreacyjnej gimnastyce i szeregom zabiegów zdrowotnych. W międzyczasie kuracjusze relaksują się na werandzie, udają się na spacery pod tężnie i na wieczorki taneczne, które ja znam pod nawą „fajfów” – kto mieszkał blisko Ciechocinka, ten wie o co chodzi ;)

 

IMG_2508

IMG_2453

IMG_2461

IMG_2496a

IMG_2498

IMG_2469

IMG_2512

 

 

Sanatorium do rewelacyjna książka dl dzieci, dla których tematyka sanatoryjna jest raczej obca i wydawać się by mogło – mało atrakcyjna. Nic bardziej mylnego. Napisane lekko, z werwą i dowcipem „Sanatorium” okazuje się być pełnym życia miejscem, w którym dzieje się więcej niż w niejednej telenoweli brazylijskiej ;) Oczywiście na koniec nie mogę nie wspomnieć o kapitalnych ilustracjach Adama Pękalskiego,  które są idealnym uzupełnieniem dowcipu autorki.

 

 

Share on FacebookPin on PinterestShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn
 
  • KrólkA M

    wypatrzyłam ją wzrokiem łowczego w czasie ostatniej wizyty w naszej bibliotece – jest z nami od piątku! rewelacyjne ilustracje, zabawny, rymowany tekst… Dziwiłam się dlaczego na naszych ulubionych blogach jeszcze nikt o tej książce nie wspomniał…
    Nie doszliśmy jeszcze do końca perypetii sanatoryjnych (weekend był bardzo intensywny:-)), ale też możemy gorąco polecić :-)

  • Świetna książka! Ilustracje są niesamowite, wierszyki przezabawne. Lubimy do niej wracać:)

  • bardzo współczuję chorób. U nas przed wakacjami był katar i teraz wrócił! Ksiązka jednak wygląda na fajną ;)

 Copyright © 2017 lemoniada. Wszystkie prawa zastrzeżone.