Pierwszy śnieg tej zimy

Zima bez śniegu jest przygnębiająca. Smutna, szara i nijaka. Nie budzi podziwu, nie wywołuje okrzyków zachwytu czy też radosnego śmiechu. Esteci pozachwycają się szronem o poranku, potrafi zaczarować doskonale znane okolice, ale popołudniu i oni dołączają do grona stęsknionych za śniegiem.

Ale gdy ten się w końcu pojawia nie ma w domu nikogo, komu buzia nie cieszyłaby się na ten widok. Chłopcy od razu wygrzebują z szafy zimowe spodnie, w biegu zakładają kurtki, czapki i szaliki byle tylko zdążyć poszaleć w białym puchu zanim ten zniknie. Psy też się cieszą, a razem z nimi gęsi i kaczki. Po kilku minutach na śniegu Helenka też się cieszy. Zalicza pierwsze lizanie śniegu i pierwszy upadek twarzą w zaspę – ale bez płaczu ;) Jest też oczywiście pierwsza przejażdżka na sankach z tatą. Radość jest po czerwony, zmarznięty nos, który wstaje spod czapki. To będzie fajna zima, jeżeli tylko będzie śnieg. Oby go nie zabrakło.