• Perła Bułgarii

     

    W Bułgarii jest pewne bardzo urokliwe miejsce, które trzeba zobaczyć w trakcie pobytu w tym państwie. To miejsce to miasteczko Nessebar, które oczarowało Nas niepowtarzalnym wyglądem, ale i wyjątkową atmosferą. Wybaczcie, nie będę Wam opowiadać o jego historii, która zaczęła się w VII w p.n.e., tylko od razu przejdę do tego co przyjemne, czyli popołudniowego spaceru niepowtarzalnymi uliczkami.

     

    1a (2)

    2

    4

     

    Nessebar przede wszystkim urzeka pięknym położeniem, na skalistym półwyspie połączonym ze stałym lądem wąskim przesmykiem, z którego rozciąga się niesamowity widok na Morze Czarne. Tuż przed wjazdem do miasta stoi stary, drewniany wiatrak, który jest symbolem tego miejsca. Po zaparkowaniu auta zaledwie po kilku minutach znaleźliśmy się w labiryncie wąskich, krętych i wyjątkowo urokliwych uliczek.

     

    5

    6

    7

    7aa

    8

     

    Po Nessebarze można spacerować godzinami – dosłownie, podziwiając kamienno-drewniane domki, stare cerkwie, ruiny, stragany z pamiątkami i cudownie wkomponowane restauracje.

     

    9

    14a

    13

     

    Zwiedzając Nessebar miałam wrażenie, że czas płynie tu wolniej, a zaglądając w podwórza niekiedy wręcz, że czas stanął w miejscu dawno, dawno temu. Muszę przyznać, że jest to wyjątkowo magiczne miejsce, idealne na delektowanie się otoczeniem i chwilą, w którejś z malutkich kawiarenek lub restauracji z widokiem na morze. Jak dla mnie bajka…

     

    29

    30

     

     

    Share on FacebookPin on PinterestShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn
     
     
  • Bułgaria

     

    W końcu udało mi się skończyć ten post. Wybaczcie, trochę czasu mi to zajęło. Głównie z powodu mojego niezdecydowania, które i ile zdjęć wybrać, żeby nie przesadzić! Kiedy wybór już został dokonany, a tekst napisany, posłuszeństwa i współpracy odmówił sprzęt elektroniczny – no tak, nie mogło być za łatwo. Po dwóch godzinach dociekania i wkurzania się po kogo stronie leży wina, udało się ustalić, że to mój operator ma problemy techniczne, które trwają już ładne kilka dni. W akcie desperacji pożyczyłam Internet od sąsiada i post w końcu pojawił się na blogu.

     

    4a

     

    Pod koniec lipca wybraliśmy się do Bułgarii. Wybraliśmy się to za dużo powiedziane, bo ja z Jankiem leciałam samolotem, a na prawdziwą wyprawę wybrał się Ignaś ze swoim tata i dziadkiem. Musieliśmy się rozdzielić na czas podróży – bardzo, bardzo, bardzo nie lubię tego robić, ale w tym przypadku nie było innego wyjścia. Janek nie wytrzymałby tak długiej podróży samochodem, wiercipięta ledwo wytrzymuje podróż nad morze! Ignaś za to okazał się prawdziwym podróżnikiem i bez większego problemu zniósł trudy podróży (oczywiście odpowiednio wyposażony w różnego rodzaju zabawki, gry, stare Nintendo oraz przenośne DVD :D)

    W Bułgarii nie zatrzymaliśmy się w słynnym, usianym hotelami Słonecznym Brzegu czy Złotych Piaskach, tylko w mniej popularnym Obzorze.

     

    1 kopia 2aaa

    1aa3 kopia

     

    Bułgaria mnie zaskoczyła. Będę szczera, nawet bardzo, bo nie do końca przypominała nadmorskie kurorty, które do tej pory widziałam. Bogate, eleganckie, nastawione na spełnianie wszystkich zachcianek turystów. W Bułgarii brakowało właśnie takiego nastawienia. Wiele obiektów było zaniedbanych, starych lub po prostu opuszczonych, a momentami miałam wręcz wrażenie, że w cudowny sposób cofnęłam się z powrotem do 1997 roku – tylko lat mi nie ubyło ;)

    Jednak potem przyszło oczarowanie. Piękne morze, cudowne choć „gloniaste” plaże, śliczne promenady, słońce, przyroda i serdeczni ludzie. I to wrażenie pozostało w naszych wspomnieniach do dziś.

     

    1aaa2a

     

    Jedzenie oczywiście było przepyszne. Wszystko, od placków smażonych na głębokim oleju, tradycyjnej szopskiej sałatki, którą dostaniecie w każdej restauracji, przez różnorodne kiełbaski i mięsa, po owoce morza smakowało wręcz fantastycznie. Warzywa i owoce mają tam inny, bardziej intensywny i aromatyczny smak. I choć my zadowalaliśmy się tradycyjnymi potrawami, to bardziej wyszukane podniebienia mogą delektować się świeżutkimi homarami, które naszym chłopakom wydawały się idealnymi zwierzątkami domowymi – „Mamo, możemy go wziąć do domu?!” No tak homar i chomik to przecież genialnie dobrana para ;)

     

    2 razem

    2aaa

     

    Równie fantastyczne były gigantycznych rozmiarów lody. Jak się później okazało, lody w Bułgarii sprzedawane są na wagę, a nam – niczego nieświadomym ofiarom –  po prostu wciskano bardzo duże porcje.

     

    3

    3a

    3aa

     

    W trakcie całego naszego pobytu codziennie było bardzo, bardzo ciepło. W granicach 30 stopni, dlatego ochłody szukaliśmy w morzu, a popołudniami w przyhotelowym basenie – akurat ta przygoda zakończyła się paskudnym zapaleniem spojówek Ignasia. Chłopcom zdecydowanie najbardziej podobał się fakt, że woda w morzu była cieplutka i nie trzeba było uciekać przed jej falami podczas budowania zamków na brzegu!

     

    1a

    p2

    p3

    p4

    p5

    p8a

    p7 kopia

    p7a

    p9

    p10

    p13aa

    p12 a

    p19

     

    Z wyjazdu zostało nam wiele pięknym wspomnień i wrażeń, oraz pół wiaderka muszelek, kamieni i patyków. Super wyjazd, a Bułgaria to rewelacyjne miejsce na rodzinne wakacje! :)

     

     

    Share on FacebookPin on PinterestShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn
     
     
  • Jeżyki

     

    Kilka miesięcy temu wstąpiłam do jednego z tych cudownych i przerażająco drogich sklepów z artykułami dla mam i dzieci. Podobało mi się w nim praktycznie wszystko, zaczynając od kredek, kończąc na pościeli. Najchętniej wykupiłabym cały asortyment, choć pewnie i tak by mi na wszystko nie starczyło! Przechadzając się po sklepie moją uwagę przykuły śliczne, kolorowe klocki konstrukcyjne z „kolcami”. Od razu przypomniało mi się jak podobnymi klockami bawiłam się w przedszkolu – niestety nie tak ładnymi, cóż, PRL! Za to pamiętam jak godzinami budowałam przeróżne konstrukcje z klocków.  Kiedy na półce zobaczyłam Bristle Blocks, od razu wiedziałam, że moi chłopcy też muszą takie mieć.
    Wieczorem przeszukałam Internet w poszukiwaniu bardziej atrakcyjnej cenowo okazji. Niestety, okazało się, że na naszym rynku dostępne są klocki tylko dwóch firm, z czego ten tańszy nie cieszy oka, tak jak wariant droższy. Zawiedziona postanowiłam odłożyć to w czasie, ale przypadek chciał, że na największej platformie sprzedażowej online, ktoś właśnie postanowił sprzedać dużą paczkę, nowych klocków-jeżyków. Ponieważ cena była dużo niższa niż we wszystkich sklepach, bez większego zastanowienia kliknęłam „kup teraz” i tak staliśmy się szczęśliwymi posiadaczami 112 klocków!

     

    klocki 1

     

    Dwa dni później, gdy otworzyliśmy przesyłkę miałam w oczach iskierki, zupełnie jak moi chłopcy. Klocki są prześliczne, cukierkowe, a żywe kolory sprawiają, że od razu chcesz się nimi bawić. Można z nich tworzyć dowolne kształty, budowle i pojazdy – tak jak nasza koparka z anteną :)

     

    klocki 3

     

    Wystarczy trochę wyobraźni i zabawa się zaczyna ;) Klocki są bardzo łatwe do łączenia ze sobą, ale niestety nie dla 2-latka, który potrzebuje przy tym naszej pomocy. Jeżyki na pewno przypadną do gustu 3 i 4-latkom. Nie muszę wspominać, że te klocki doskonale stymulują rozwój manualny i kreatywność maluchów, bo na to chyba już sami wpadliście. Jedynie napomknę Wam, że jednak żałuję, że nie kupiłam tych klocków już wtedy, bo to na prawdę świetna zabawka. Idealna na prezent i choć nie tania, warta jest swoich pieniędzy.

     

    klocki 2

    IMG_7614 kopia

     

    Polecam, bo jest góra radości jak budowla się uda! :)

     
     

    Share on FacebookPin on PinterestShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn
     
     

 Copyright © 2018 lemoniada. Wszystkie prawa zastrzeżone.