Osobno

 

 

Wychowywanie dwójki dzieci to spore wyzwanie. Trójki czy czwórki jeszcze większe, dlatego chylę czoła i podziwiam rodziców, którzy tak dzielnie sobie radzą. Bo sama logistyka przy dwójce to zadanie na miarę koordynatora lotów. A przy tym trzeba jeszcze załatwić wszystkie najważniejsze sprawy i o niczym nie zapomnieć – zupełnie jakbym była menadżerem w małej firmie. Bywa, że robię listę list, bo tyle spraw na raz muszę ogarnąć. A i tak zawsze o czymś zapomnę. Rachunki najczęściej płacę po terminie, książki do biblioteki odnoszę po pięciu mailowych upomnieniach i często niedosypiam, bo po nocach nadrabiam zaległości zdjęciowe. Że prania jest dwa razy więcej do zrobienia i złożenia nie muszę Wam chyba mówić. Że zmywarka chodzi non-stop, a podłoga robi się dużo szybciej lepka to też oczywiste. Odkurzacza w zasadzie mogłabym nie chować, bo jest codziennie używany. O wyzwaniu jakim jest zachowanie spokoju wewnętrznego przy dwójce kłócących się o byle co dzieci, nawet nie będę wspominać. Dwójka dzieci to większy chaos w domu i jeszcze większy hałas. Ale że tak będzie – wiedziałam długo przed tym jak dołączył do nas Janek. Że czasu dla samej siebie będę mieć jeszcze mniej i że starczy go co najwyżej na potajemne zjedzenie batonika w łazience (i to przy puszczonej wodzie pod prysznicem) też wiedziałam. Że będę chodzić z odpryśniętym lakierem na paznokciach przez kilka dni (jak dobrze, że trwa sezon na rękawiczki!) też zdawałam sobie sprawę. Popołudnia z nauką pisania, liczenia czy angielskiego wręcz sama zaplanowałam. A do grafiku dorzuciłam jeszcze gry planszowe i układanie puzzli. I tylko jednej rzeczy nie przewidziałam! Nie przewidziałam, że tak trudno będzie w tym wszystkim znaleźć czas na spędzenie choćby chwili sam na sam tylko z jednym dzieckiem!

 

IMG_4281-Edit sm3

IMG_4278-Edit small

IMG_4276 a sm

IMG_4290 sm

 

Od kiedy pamiętam wszystko robimy wspólnie. We trójkę lub czwórkę – w zależności od pory dnia. Do kina chodzimy razem, wycieczki planujemy tylko dla całej rodziny, a na spacery zabieramy jeszcze psa. Nawet chorujemy w tym samym czasie. Wszystko robimy wspólnie – co zresztą bardzo lubię. Ale ostatnio doszło do tego, że zaczęłam tęsknić za chwilami sam na sam z Ignasiem czy Jankiem. Czułam, że mi ich brakuje. Tych chwil kiedy mamy siebie na wyłączność i możemy w spokoju porozmawiać o ważnych sprawach. Pośmiać się z zabawnych sytuacji czy po prostu poprzytulać. I dlatego postanowiłam, że od tej pory będę wykorzystywać każdą nadarzającą się okazję, żeby pokazywać im… jemu, jak bardzo jest dla mnie ważny. Nawet gdy ma to być tylko szybkie wyjście po nowy numer „Świerszczyka” do kiosku czy po nowe naklejki z dinozaurami. Po drodze zajdziemy na jakieś ciastko do pobliskiej kawiarni, które zjemy w ramach wyjątku wspólnie. A czasem pójdziemy dalej, do jakiejś księgarni, gdzie wspólnie pooglądamy nowości książkowe. I choć od tego czasu mi nie przybędzie, to będę się łapać tych chwil, bo wiem jak bardzo ważny jest dla nich ten „tylko nasz” czas.

 

IMG_4162 big small

IMG_4174 aasmall

IMG_4176aasmall

IMG_4178small

IMG_4181aa