Na święta

 

Musę odpocząć. Taka mnie właśnie naszła przedwielkanocna konkluzja. Pyłki, alergia, zmienna pogoda i skaczące ciśnienie skutecznie wysysają ze mnie ostatnie pokłady energii. Najchętniej zajęłabym ulubione miejsce na kanapie, opatuliła się kocem, popijała ciepłą herbatę albo kawę i nigdzie nie ruszała się przez cały weekend.

A tu akurat jak na złość trzeba zrobić pranie, nie, przepraszam, trzy prania, wyprasować stroje galowe, spakować ciuchy i zabrać wszystkie potrzebne chłopcom do życia gadżety – nie tylko te z kategorii przydatne lub niezbędne. Do tego dochodzą zwykłe obowiązki domowe oraz wyjątkowo uporczywe zbieranie zabawek, które chłopcy zostawiają dosłownie wszędzie. Mam wrażenie, że jak nie patrzyłam potajemnie chodzili na jakieś lekcje efektywnego bałaganienia, bo coraz ciężej przychodzi mi jego ujarzmianie i zatrzymanie w do dwóch pokojach! Jakby mieli mało miejsca!? Na domiar złego kilka dni temu Ignaś się rozchorował i dodatkowo wycieram zwisające aż do ust gile, zbieram poniewierające się po podłodze zużyte chusteczki i codziennie robię syrop z cebuli, który znika w ciągu jednego dnia, bo – uwaga, uwaga – „jest pyszny”! Poważnie?!

 

_MG_3966 kopia 3

_MG_4015 kopia 3aaa

_MG_3973 kopia 33

_MG_4017 kopia 23

 

Mimo tego całego przed świątecznego chaosu i rozbicia udało nam się wprowadzić odrobinę świątecznej i radosnej atmosfery w nasze cztery ściany. Powiesiliśmy baner wielkanocny (kilka inspiracji: link, link, link), powycinaliśmy zajączki, które przykleiliśmy do patyczków. Malowaliśmy i brokatowaliśmy wydmuszki – zabawa brokatem była hitem, tylko sprzątnięcie go okazało się nie lada wyzwaniem! Ale jestem w stanie na to przymknąć oko, bo jajka w brokacie wyszły super! Czytaliśmy też o wielkanocnych przygodach Lotty i przygotowaliśmy koszyczek na święconkę, a teraz się uśmiecham. Mimo zmęczenia. Sama do siebie, na myśl o nadchodzących dniach. O rodzinnych spotkaniach. Radości na twarzach dziadków, gdy chłopcy wbiegają w ich ramiona – ten widok zawsze mnie rozczula… O stukaniu jajkami, przy których jest tyle śmiechu. O laniu wodą w Dyngusa – uważaj Kojot, zasadzka jest już gotowa ;) czy barwieniu jajek w łupinkach cebuli. Te tradycje i ludzie, których mamy w około nadają czar tym świętom, które są zdecydowanie moimi ulubionymi.

 

_MG_3666 kopia 2a

_MG_3678 kopia 23a

_MG_3682 kopia 23

_MG_3874 kopia 3

_MG_3885 kopia

_MG_3967 kopia 2

_MG_4037 kopia