Książki na listopad

IMG_8675 kopia

 

Dzisiaj mam dla Was dwie propozycje książek, które mimo wielu podobieństw, nie są książkami na Halloween. Owszem są dynie, straszne bestie z ostrymi zębami i kościotrupy, jednak nie dajcie się zwieść, żadna z tych książek nie ma nic w wspólnego z tą zabawą.

 

IMG_8628 kopia

 

Zaczniemy od „Biegnij dynio, biegnij”, czyli książki, która jako jedna z nielicznych po trzech latach nadal jest przez moich chłopców chętnie wybierana do czytania. Opowiadanie Evy Mejuto i Andre’a Letria to stara, portugalska bajka opowiadająca o perypetiach pewnej staruszki, która pewnego dnia otrzymała zaproszenie na wesele do swojej wnuczki. Babcia wyrusza w podróż na drugi koniec lasu, jednak po drodze spotyka trzy bestie (wilka, niedźwiedzia i lwa), które chcą ją pożreć. Babci udaje się przekonać każda z bestii, żeby ją puścili dalej, bo jest chuda i koścista, a gdy wróci po weselu, będzie o wiele grubsza i smaczniejsza. Fortel się udaje i babcia cała i zdrowa dociera na wesele. Jednak po przyjęciu babcia zaczyna obawiać się powrotu i czekających na nią wygłodniałych bestii. Wtedy jej wnuczka wymyśla sposób jak przechytrzyć wilka, niedźwiedzia i lwa. Idzie do ogrodu, z którego przynosi największą dynie jaką ma i… No chyba nie spodziewaliście się, że Wam opowiem jak się kończy ta historia ;) Za to mogę Was zapewnić, że mimo mrocznego charakteru i strasznych bestii, jest bardzo fajne i sympatyczne opowiadanie, które spodoba się każdemu przedszkolakowi. Dzięki fantastycznym ilustracjom i wesołym, rymowanym sekwencjom, które dzieci łapią w mig i wypowiadają razem z rodzicami, wspólne czytanie tej książki przyniesie Wam bardzo dużo przyjemności.

 

IMG_8672 kopia

IMG_8669 kopia 3

IMG_8675 kopia

IMG_8677 kopia

Powiedz, powiedz dynio miła, babcia tędy przechodziła?

IMG_8688 1 kopia

 

„Ignatek szuka przyjaciela” Pawła Pawlaka to moja kolejna propozycja na listopadowe wieczory. Historia Ignatka to dosyć nietypowa książka, w której chcąc nie chcą cały czas czytelnik/słuchacz obcuje ze śmiercią. Ale spokojnie, bo książka wbrew pozorom jest o przyjaźni. To właśnie jej poszukuje tytułowy bohater, sympatyczny kościotrupek imieniem Ignatek.

 

IMG_8627 kopia

 

Ignatek martwi się, że z powodu brakującego zęba nikt go nie polubi i będzie skazany na towarzystwo swojego kościstego psa. Jednak los chciał, że pewnego następnego, a może jeszcze tego samego dnia spotkał dziewczynkę, która właśnie zakopywała ząb, który jej wypadł. Dziewczynka zgodziła się podarować szkieletkowi swój ząb, ale pod warunkiem, że Ignatek pomoże jej znaleźć przyjaciela. I tak właśnie, niespostrzeżenie zaczyna się ich przyjaźń. Dziewczynka pokazuje Ignatkowi swój świat. Bawią się na łące, podziwiają tęczę, a nad morzem opowiadają o wielkich sekretach i marzeniach. W rewanżu Ignatek zabiera dziewczynkę do siebie, do świata umarłych.  Trochę mrocznego i ciemnego, jednak nie na tak strasznego jakby się wydawało.  W świecie Ignataka szkielety zachowują się jakby nadal żyły. Chodzą do parku, jeżdżą na łyżwach czy jak Ignatek i dziewczynka słuchają muzyki i poszukują śpiących motyli. Po wspólnie spędzonym dniu okazuje się, że samotność nie będzie im już dłużej doskwierać, bo oboje odnaleźli to, czego tak bardzo pragnęli i szukali, czyli prawdziwego przyjaciela.

 

IMG_8644 kopia

IMG_8651 kopia

IMG_8653 kopia

IMG_8655 kopia

IMG_8657 kopia

IMG_8661 kopia

 

„Ignatek szuka przyjaciela” to bardzo ciekawa, choć nietypowa książka. Swoista lekcja tolerancji i przyjaźni, która według autora nie zna żadnych granic. Autor w ten wyjątkowy sposób pokazuje, że przyjaciela można odnaleźć w każdym, bez względu na to kim jest i jak wygląda.
Nietypowa jest także koncepcja książki, która cały czas przypomina o dwóch sąsiadujących ze sobą światach; świecie żywych (kolorowe i jasne strony) i umarłych (czarne kartki). Niestety ten obraz ni jak nie współgra z wizją nieba, którą rodzice znacznie częściej się posługują przy okazji tłumaczenia śmierci. Całe szczęście moi chłopcy nie odebrali Ignatka tak metaforycznie. Ignatek jest dla nich kolejnym bohaterem książki; kościstym chłopcem, który żyje w kościotrupim świecie umarłych. Szczerbolem, którego od pierwszej strony polubili do takiego stopnia, że od tygodnia, co wieczór karzą go sobie czytać na dobranoc. A ja nie protestuję, bo Ignataka też polubiłam i tylko żałuję, że tak mało w nim tekstu.

 

Wpis powstał w ramach projektu „Przygoda z książką”

 

Print