Letni deszcz

 

Przetrwaliśmy weekend. To były jedne z najbardziej upalnych dni w tym roku, so far. Słupek rtęci – tak jeszcze mamy taki nieekologiczny, oldschoolowy termometr –  na naszym termometrze wskazywał 32 stopnie! I to w cieniu! Żar lał się z nieba, a człowiek pocił się praktycznie przy każdej czynności. Jedyny ratunek to leżenie pod klimatyzacją lub w basenie i jedzenie lodów, co praktycznie cały weekend robiliśmy… do czasu aż przyszedł deszcz.

 

IMG_0629

 

Uwielbiam letni  deszcz. Ale nie ten ulewny, co na spółkę z porywistym wiatrem zrywa ludziom dachy z domów i łamie drzewa. Nie, takich to nienawidzę… Lubię ten deszcz co sprawia, że czuć jak pachnie ziemia. Jak łapie oddech i poi się każdą kroplą, która przedziera się miedzy płytami chodników w jej głąb. Lubię ten deszcz co przynosi chłód w upalne dni, dając ukojenie roślinom, zwierzętom i nam. Ten co oczyszcza powietrze i jednocześnie atmosferę, bo po nim tak jakoś łatwiej i spokojniej można się dogadać. Lubię gdy szum spadających kropli zagłusza wszystkie odgłosy miasta i nagle robi się głucho. Uwielbiam wtedy wsłuchiwać się w monotonne stukanie kropli o parapet, które co i rusz wpadają do domu przez uchylone okno. Lubię jak chłopcy siadają na tym oknie i z przyciśniętymi do szyby nosami patrzą jak deszcz tańczy na chodnikach i jezdniach, tworząc jeziora kałuż do których za chwilę będą mogli wskoczyć. Lubię też jak trochę pogrzmi, bo wtedy przypominam sobie, że są rzeczy, które są ode mnie potężniejsze i na które nie mam wpływu, choć bardzo bym chciała. Ale najbardziej lubię ten deszcz, który tworzy na niebie tęcze wywołującą w naszym domu tyle hałaśliwej radości, że nawet sąsiedzi wiedzą, że jest :)

 

IMG_0588aaa

IMG_0609 aaaa

IMG_0635 (2)

IMG_0624 (2) aaax

IMG_0639 sm

IMG_0667

 

 

 

Share on FacebookPin on PinterestShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn
 
  • arbuziaki.pl

    A ja uwielbiam zapach powietrza po deszczu…mmm :)

 Copyright © 2017 lemoniada. Wszystkie prawa zastrzeżone.