Forest

IMG_7404 kopia a

 

Nadchodzi weekend. Tym razem, jakoś tak bardziej przeze mnie wyczekiwany. Może przez chwilowe zmęczenie alergią, które momentami osiąga rozmiary skrajnego wycieńczenia, a może to przesyt ciągłego biegania i załatwiania czegoś. Rekrutacja do zerówki (a może jednak posłać Ignasia do szkoły?!), PITy, odebranie paczki na poczcie (dlaczego, żeby załatwić 3 minutową sprawę, muszę zawsze stać w półgodzinnej kolejce?), szczepienie psa, no i właśnie, jeszcze szczepienie Ignasia. Podpisać umowę, przełożyć spotkanie, odpisać kuzynce – shit, znowu zapomniałam, zrobić przelew, zapłacić za wodę, zgłosić szkodę ubezpieczycielowi, a w między czasie wstawię kolejne pranie, przygotuję obiad i przeprowadzę odgruzowywanie pokoju chłopców. Tysiąc rzeczy, dwie ręce i tylko jedna głowa. Chciałabym mieć w niej mieć chociaż dwa dyski, taką partycję jak na komputerze. Jedną na ważne rzeczy i drugą na błogostan, wiecie „lazy state of mind”, które mogłabym, kiedy tylko zechcę przełączać. Życie byłoby o wiele przyjemniejsze bez tych ciągle „aktywnych” z tyłu głowy myśli typu „jeszcze to i nie zapomnij o tamtym”.

 

IMG_7258a

 

Nie mając takiej możliwości, dla zresetowania głowy wyciągam całe towarzystwo do lasu, w którym chwilowy brak łączności ze światem zewnętrznym przenosi mnie w ten przyjemny stan „nie myślenia”. Tylko natura i my. Nic dodać, nic ująć, tylko się delektować.

 

IMG_7265 kopia3

IMG_7273 — Odzyskano

IMG_7291 — Odzyskano2

IMG_7384aaa

IMG_7422aaa

IMG_7404 kopia a

IMG_7389a

IMG_7334

IMG_7283 — Odzyskano2aa

IMG_7252