Farby w sztyfcie

 

Kiedy za oknem niespodziewanie rozświetlone niebo zaciągnie się deszczowymi chmurami i zrobi się chłodno i ponuro, wyciągamy kredki, kleje, farby czy plastelinę. Chłopcy uwielbiają zajęcia manualne, ćwiczące ich małe rączki oraz wyobraźnię. Lubią kolorować kredkami – ostatnio najbardziej spodobały im się gigantyczne kredki od STABILO, ale jeszcze bardziej lubią malować farbami i brokatowymi klejami. Nie oszukujmy się, nie ma to jak porządna porcja farby i świecącego pyłu na palcach, dłoniach czy buzi. Ku przerażeniu matki, która później dwa dni moczy pomalowane koszulki i spodnie, żeby usunąć z nich plamy. Jednak ostatnim razem udało nam się właśnie tego uniknąć. Nie było też  rozkładania żadnych podkładek, mat czy gazet zabezpieczających stół, bo używaliśmy farb w sztyfcie! Haha! Wiedzieliście, że istnieje taki wynalazek? Ja też nie, a przypominając sobie ile razy wycierałam rozlaną, kolorową wodę ze stołu i podłogi, żałuję że nie wpadłam na nie wcześniej. Wykręcane farby od PlayColor są po prostu genialne. Bardzo fajnie się nimi maluje, trochę jak szminką do ust – no, już przyznajcie się, że też je podbierałyście swoim mamom w tym celu ;) – tylko z jedna zasadniczą różnicą, kolory są cudownie intensywne i nie pozostawiają tłustych plam na papierze. Ignasia wręcz nie można od nich oderwać. Na pewno zabierzemy je ze sobą na wakacje. Gorzej będzie z tekturowymi zwierzątkami (Kartoniaki) do własnoręcznego złożenie i ozdobienia. Trudno, będą musiały za nami trochę potęsknić ;)

 

1 (6)

2 (5)

3_21

 

4 (3)

5 (4)

6 (5)

8 (4)

9_10

10 (3)

 

Za cudowny podarunek dziękujemy Rybenii, do której odwiedzania Was zachęcam. Dzisiaj startuje u niej konkurs, w którym do wygrania są dwa zestawy akwarelowych kredek od STABILO, wiec się spieszcie.