Drugie życie drewnianych klocków

4

 

Wczoraj wieczorem, całkowicie niespodziewanie naszła mnie nieodparta ochota zrobienia czegoś! Czasami tak mam i choćby nie wiem co, nie mogę stłamsić w sobie tej strasznej ochoty do działania. Nie ważne czy moje starania zakończą się sukcesem, najważniejszy jest sam proces tworzenia. I tak, zamiast iść położyć się spać, jak normalny człowiek, ja zabrałam się do pracy!

Tym razem moją ofiarą padły stare drewniane klocki, którymi moje łobuzy już od dawna się nie interesowały. Nic dziwnego, tyle razy były używane, że się najzwyczajniej w świecie opatrzyły i znudziły.

 

first

 

Klocki miały zostać oddane w czyjeś dobre ręce, ale w mojej głowie zapaliła się lampeczka! Jest, mam pomysł! Uzbrojona w farby dla dzieci, cienkopisy i mazaki zabrałam się do pracy. I oto są, nowe, kolorowe i wesołe klocki, które ponownie cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Oby tylko ta miłość trwała dłużej niż, czas jaki zainwestowałam w ich zrobienie :)

 

1

2

4

3

 

A teraz wybaczcie kochani, muszę iść zaaplikować dożylnie podwójne espresso, bo inaczej zasnę w trakcie robienia drugiego śniadania ;)