Bałtyckie

 

Tak, jesteśmy jedną z wielu rodzin, która wyjeżdża latem nad nasze – tak  cholernie zimne – morze. I choć wiadomo, że trudno trafić z pogodą – w szczególności gdy rezerwuje się domek 4 miesiące wcześniej, że wieczory potrafią być tak zimne, że bez ciepłej bluzy nie da się wyjść na spacer, że w upalne dni ciężko znaleźć kawałek wolnego miejsca na plaży na kocyk – o namiocie dla dzieci nie nawet wspominać, a na ulicach trzeba cały czas lawirować w tłumie rozkosznie rozkojarzonych wczasowiczów, gapiących się na tandetne pamiątki prosto z Chin, to i tak pakujemy nasze walizki, zabieramy kanapki, herbatę w termosie i jedziemy. A robimy to, bo najzwyczajniej w świecie lubimy wspólne wyjazdy nad morze. Lubimy je do takiego stopnia, że bez jednego takiego wyjazdu, nawet weekendowego, nie ma dla nas wakacji.

 

A propos pogody, to oczywiści musiał trafić się jakiś wietrzny i pochmurny dzień. Tak właśnie było pierwszego dnia. Wiało tak mocno, że spacerowaliśmy w bezrękawnikach!!! Pod koniec czerwca! Wow, tego jeszcze nie grali ;)

 

1

2

 

Całe szczęście rozczarowanie pogodą wynagrodziły chłopcom gofry oraz przejażdżki na automatach! Ku zdziwieniu Janka, jeździł z nim Luigi z Mario Bross!!! ;)

 

3

4w

5

 

I choć następnego dnia poranek też był pochmurny, już po południu pogoda się wyklarowała. Słoneczko zaczęło przebijać się przez chmury i lekko przygrzewać, a my cieszyliśmy się nim siedząc na plaży. Oczywiście najwięcej czasu podczas pobytu nad morzem spędzaliśmy na największej piaskownicy w okolicy, co najbardziej podobało się chłopcom.

 

6

7

 

Niestety nie było leżenia plackiem i opalania się na ciemny mahoń, bo chłopcy ciągle coś robili! Kopali doły, budowali fortece, rzucali błotem – całe szczęście nie w innych plażowiczów ;), szukali muszelek i bursztynów – z marnym skutkiem i to wcale nie z winy poszukujących, albo uciekali „pod falami”. Jak widać nie tylko mnie nie bawi wchodzenie do lodowatej, bałtyckiej wody, za to ucieczka przed jej falami już zupełnie inna historia :)

 

8

9

10

11

12

13

 

Cumowanie łódki – jest jednak szansa, że Janek nie zostanie akrobatą cyrkowym! ;)

 

14

15

(fot. Radek Maciejewski)

17

 

W trakcie pobytu nad morzem zaliczyliśmy kilka wypadów do okolicznych przystani rybackich po zapas świeżej i wędzonej rybki! Pychota! Na samo wspomnienie cieknie mi ślinka!

 

18

 

Poza tym jedliśmy lody, chodziliśmy na spacery, nie ścieliliśmy łóżek, grillowaliśmy z przyjaciółmi (pozdrowienia dla tych co byli), zgubiliśmy wiaderko, łopatkę i kilka foremek, ale za to przywieźliśmy w kieszeniach piasek i fantastycznie pozytywne wspomnienia! W przyszłym roku powtórka!

 
 

Share on FacebookPin on PinterestShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn
 
  • Kamilla Margas

    Świetny blog- zapewne będę zagłądała-mnóstwo ciekawych inspiracji!!! Dziękuję i pozdrawiam!

    • Bardzo miło mi to słyszeć :) Dziękuję za te słowa i zpraaszam :)

 Copyright © 2018 lemoniada. Wszystkie prawa zastrzeżone.